Bajka świąteczna AMZ: O tym, jak owieczka Merynka otuliła świat

05.12.2023 | Aktualności | Lifestyle

Część 1:

W pewnym niewielkim miasteczku na farmie mieszkała mała owieczka o imieniu Merynka. Oczywiście nie żyła sama. Mieszkała tam ze swoim stadem, innymi zwierzętami, a przede wszystkim z rodziną gospodarza. Gospodarz był dobry i dbał o swoje zwierzęta, jego żona troszczyła się, żeby nigdy nie brakowało jedzenia i wody, a synek zawsze znajdował czas, żeby pogłaskać owieczki po miękkim futerku. Merynka bardzo lubiła swoich ludzi i cieszyła się za każdym razem, kiedy przychodzili do jej wybiegu.

I tak spokojnie i w dostatku mijały dni. Po upalnym lecie nastała deszczowa jesień, która przerodziła się w mroźną zimę. Kiedy zaczął się grudzień, rodzina gospodarzy rozpoczęła przygotowania do sprzedaży świątecznych choinek. Od wczesnego rana było słychać odgłosy ścinanych drzewek, a po okolicy rozchodził się zapach zielonego igliwia. 

Merynka z zaciekawieniem obserwowała, jak ludzie pracują i zastanawiała się, co się stanie z tymi wszystkimi choinkami. W pewnym momencie zauważyła, że synek gospodarzy właśnie wrócił ze szkoły i idzie w stronę domu. Jednak coś w jego zachowaniu było innego, niż zwykle. Nie biegł radośnie przed siebie. Szedł powoli, noga za nogą, ze spuszczoną głową. 

Owieczka zaniepokojona podeszła bliżej i odkryła, że jest bardzo smutny. Nie wiedząc, co może na to poradzić, Merynka przybliżyła się jeszcze bardziej i przytuliła go. Chłopiec wtulił twarz w miękką wełnę, poczuł ciepło i spokój. Po chwili odsunął się od owieczki, pogłaskał ją po główce i… uśmiechnął się. Merynka poczuła, że dokonała ważnego odkrycia, tylko jeszcze nie do końca wiedziała, co to odkrycie oznacza.

Kilka dni później do zagrody owieczek przyszła żona gospodarza, żeby dać im jeść i pić. Merynka już z daleka zauważyła, że kobieta nie czuje się dobrze. Czerwony nos od kataru, rozognione policzki i szkliste oczy — to musiało być przeziębienie! Zmartwiona Merynka powoli podeszła do żony gospodarza, kiedy ta przysiadła osłabiona. Owieczka niepewnie położyła kobiecie łebek na kolanach i przytuliła się do niej mocno. Żona gospodarza poczuła ciepło wełny, a ten drobny gest Merynki dodał chorej sił. Nazajutrz, kiedy kobieta wróciła do zagrody owiec, wyglądała już znacznie lepiej i miała więcej energii. 

Dni mijały, a przygotowanie choinek do sprzedaży dobiegało końca. Po ciężkim dniu gospodarz wyszedł przed dom z kubkiem parującej herbaty i przysiadł na schodach werandy. Wyglądał na bardzo zmęczonego pakowaniem drzewek i układaniem ich na przyczepie samochodu. Merynka nie zastanawiając się zbyt długo, podeszła do niego i usiadła obok, otulając go swoją wełną. Gospodarz odetchnął głęboko, przytulił owieczkę i wyszeptał jej do ucha:

– Pomogłaś mojemu synkowi, kiedy miał zły dzień. Pomogłaś mojej żonie, kiedy była chora. A teraz pomagasz mi, kiedy jestem zmęczony. Dziękuję Ci Merynko! W nagrodę zabiorę Cię jutro na jarmark świąteczny, gdzie będziemy sprzedawać choinki. 


Część 2:

Merynka z ekscytacji nie mogła zasnąć przez całą noc. Wyobrażała sobie, jak to będzie na tym jarmarku? Nigdy nie była w takim miejscu i nie wiedziała, czego może się spodziewać. O świcie owieczka zerwała się na równe nogi i potruchtała do samochodu, żeby na pewno nie przegapić momentu wyjazdu.

Nie czekała długo, cała rodzina wsiadła do samochodu i ruszyli do miasta na jarmark świąteczny. Kiedy dotarli na miejsce, gospodarz wraz z żoną zabrali się za rozstawianie stoiska z choinkami, a Merynka i syn gospodarzy ruszyli zobaczyć, co się dzieje na placu targowym. 

Owieczka przechadzała się pomiędzy stoiskami, oglądała kolorowe bombki, podziwiała migoczące światełka, a nawet została poczęstowana kawałkiem piernika przez jednego ze sprzedawców. Jarmark okazał się niesamowitym, magicznym miejscem, które fascynowało owieczkę!

Jednak im dłużej przechadzała się alejkami, tym częściej zauważała, że wśród tłumu roześmianych i szczęśliwych ludzi są osoby smutne, chore i zmęczone. Pamiętając, że jej przytulenie pomogło rodzinie gospodarza, chciała przytulić wszystkie te osoby i sprawić, żeby poczuły się lepiej. Jednak jak ma przytulić wszystkich, kiedy jest jedną małą owieczką? Strapiona Merynka wróciła do stoiska swoich gospodarzy i resztę popołudnia zastanawiała się, jak rozwiązać ten problem, jednak nie znalazła odpowiedzi. 

Smutna owieczka wróciła do domu z gospodarzami, kiedy ci sprzedali już wszystkie choinki. Opowiedziała swojemu stadu o tym, co widziała na jarmarku, a także o tym, co ją trapi. Reszta owieczek również przejęła się losem tych wszystkich ludzi, którzy nie mogą zostać przytuleni. Po długich dyskusjach owieczki nie znalazły jednak rozwiązania, a zmartwiona Merynka poszła na spacer wokół gospodarstwa. 

Przechodząc obok domu swoich ludzi, Merynka zaciekawiona zajrzała przez okno. Zobaczyła, że chłopiec leży już w swoim łóżeczku, a jego mama przykrywa go kołdrą, otula pledem, całuje w czoło i gasi światło. Chwileczkę! No właśnie OTULA! To jest myśl! Podekscytowana owieczka nie oglądając się za siebie, pognała galopem do stada, żeby opowiedzieć o swoim pomyśle pozostałym.


Część 3:

Owce wysłuchały pomysłu Merynki pokiwały głowami i zabrały się do pracy. Goliły, splatały, wiązały i szyły. Nawet kopytka im nie przeszkadzały. Rumor dochodzący z owczarni obudził wszystkie okoliczne zwierzęta i sprowadził je do źródła tego zgiełku. Kiedy stado wytłumaczyło, co takiego sprawia, że nie przestrzegają ciszy nocnej, wszyscy przyłączyli się do pracy. Nawet pies i kot połączyli siły we wspólnym trudzie. 

Wspólnie pracowali całą noc, łapa w łapę, kopytko w kopytko. O świcie skończyli, a efekt przeszedł ich najśmielsze oczekiwania. Zgrabnie zapakowali zawiniątko i zostawili na schodach domu gospodarzy. Wszystkie zwierzęta zajęły miejsca i z zapartym tchem czekały, aż ludzie wyjdą i zobaczą, co dla nich przygotowały.

Drzwi domu nareszcie się otworzyły, a w progu stanął gospodarz. Kiedy zobaczył pakunek, zawołał żonę i synka i wspólnie otworzyli podarunek. W środku znaleźli kołdry z wełny Merynki z odciśniętym kopytkiem owieczki. Teraz będzie mogła ich przytulać tak często, jak będą tego potrzebowali, nawet jeśli będą daleko.

I tak stał się świąteczny cud.

zamknij
Obejrzyj lookbook